Biznes, Psychologia, Rozwój osobisty

Obfitość, bogactwo i luksus, czyli podsumowanie 2022 roku

Ten artykuł miał brzmieć zupełnie inaczej. Na ponad dwóch stronach rozpisałam analizę całego roku, by pokazać co zrealizowałam, a czego się jednak nie udało zrobić. Nie mogłam jednak dokończyć tego wpisu.

Czułam, że pomimo analizy coś z tym artykułem jest nie tak. Ufam swojej intuicji, więc zamiast standardowego podsumowania, celów, statystyk, wyników, sukcesów czy porażek postanowiłam zrobić totalnie inne podsumowanie.

W tym roku nauczyłam się czegoś bardzo ważnego.

Zawodowo miałam wiele planów, które chciałam zrealizować. W tym roku stworzyłam wiele ciekawych projektów, zrealizowałam kilka nowych pomysłów, pracowałam dla wspaniałych klientów, dostałam najcudowniejsze referencje na świecie, nawiązałam ciekawe współprace, otrzymałam kilka niesamowitych propozycji biznesowych, mój blog ma tysiące wyświetleń a ja wyszłam ze swojej strefy komfortu zdobywając kolejne doświadczenia, umiejętności i zaczęłam pracę nad swoimi blokującymi przekonaniami. Z roku na rok firma się rozwija a zyski są coraz większe, więc to cieszy.

I plan tego artykułu był taki, by o tym wszystkim opowiedzieć, jednak w ostatniej chwili poczułam, że to nie jest to, co chciałabym przekazać z głębi serca.

W tym roku nauczyłam się czegoś bardzo ważnego. Czegoś, co jest cenniejsze niż jakiekolwiek statystyki, zyski, plany, algorytmy czy cele. To coś było ciągle blisko mnie, ale musiałam nabrać sporej perspektywy, by zobaczyć jak jest cenne.

To obfitość, bogactwo i luksus.

Często wydaje nam się, że można to zyskać tylko poprzez posiadanie rzeczy (większy dom, lepszy samochód, większe wpływy na konto, itd.) I owszem, to jest ważne, jednak ważniejsze jest zauważenie czegoś zupełnie innego.

Gdy w dniu swoich 37 urodzin wyszłam ze swojej strefy komfortu i po raz pierwszy od ośmiu lat ponownie zaśpiewałam na scenie zadziały się tak magiczne rzeczy, że zmieniłam całkowicie swoje myślenie na temat życia w bogactwie, obfitości i luksusie.

I myślę, że to są te trzy słowa, które chciałabym opisać.

Co one dla mnie znaczą, czym są, a czym nie są, i być może zainspirować Cię do tego, abyś zobaczyła, jak wiele w życiu masz i za jak wiele rzeczy możesz być wdzięczna.

OBFITOŚĆ

W tym roku poznałam tak wiele niesamowitych osób, którym mogłam tak po prostu pomóc i spotkałam zupełnie innych ludzi, którzy pomogli mnie. Z każdej strony mogłam czerpać z życia wszystko, czego potrzebowałam. Wsparcie, pomoc, dobrą radę, uśmiech.

Mogłam zmierzyć się ze swoimi lękami, strachem, żalem i złością. Doznałam obfitości w emocjach, ludziach i doświadczeniu.

Przez cały rok, niezależnie od tego, co się działo, miałam wokół siebie kochających ludzi, którzy we mnie wierzą i są ze mnie dumni.

Miałam pełną lodówkę, ciepłe mieszkanie, niespodziewany urlop i pełno małych magicznych momentów, których nie sposób tu wymienić.

Od znajomych, moich klientów czy fanów, dostawałam mnóstwo cudownych wiadomości. Jedni pisali, że od naszej współpracy powiększyła im się rodzina, inni, że zaczęli realizować swoje marzenia, jeszcze inni, że mocno mi kibicują. Były też osoby, które pisały, że boją się postawić ten pierwszy krok, w kierunku swoich marzeń.

Wiele lat dawałam z siebie bardzo dużo.

W tym roku, to mnie zabrakło sił, by się dzielić, choć starałam się to robić. I wtedy właśnie, gdy traciłam wiarę, że warto, działy się rzeczy, sytuacje, pojawiali się odpowiedni ludzie, którzy dodawali mi skrzydeł i motywowali do tego, by się nie poddawać. By iść na przód i nie rezygnować.

I to właśnie jest obfitość.

To że masz wszystko w zasięgu swojej ręki i że cały świat Ci pomaga, kiedy Ty już nie dajesz rady.

BOGACTWO

Willa z basenem, wypasiony samochód, drogie ubrania, wakacje na Malediwach i miliony na koncie. Z tym głównie kojarzymy bogactwo. I gdy się tego nie ma, od razu w głowie pojawia się obraz nędzy i rozpaczy.

Tylko, co Ci po willi, jeśli nie masz z kim w niej mieszkać.

Co Ci po wypasionym samochodzie, jeśli nie masz do kogo nim jechać.

Co Ci po drogich ubraniach, jeśli nikt nie zwraca na Ciebie uwagi.

Co Ci po wakacjach jeśli nie masz z kim na nie jechać.

I co Ci po tych milionach na koncie, jeśli nie potrafisz się nimi cieszyć.

To wszystko z czym kojarzy się bogactwo (a przynajmniej mnie) jest świetne. Wspaniale, że są takie rzeczy, które można mieć, zdobyć i doświadczyć. Jednak by były pełne, potrzeba w nich radości i drugiego człowieka. Jeśli tego nie ma, całe to bogactwo przestaje mieć wartość.

I to prowadzi do następnych moich rozważań, a mianowicie tego jak mało doceniamy bogactwo życia w tu i teraz. Niby tyle się o tym mówi, ale tak naprawdę, nikt tego w pełni nie doświadcza. Czym dla mnie było bogactwo w tym roku? Całą paletą bycia i posiadania.

Miałam okazję odkryć ile mam w sobie różnych emocji. Ile mam pomysłów. Ile mam siły i ile mam zmęczenia. Ile mam tak naprawdę rzeczy (często niepotrzebnych) wokół siebie, i ile mam dostatku w każdej sekundzie.

Gdy potrzebowałam finansowania jakiejś inwestycji – pojawiały się pieniądze.

Gdy potrzebowałam wsparcia – znajdowało się.

Gdy potrzebowałam ciszy i samotności – była.

Gdy potrzebowałam urlopu – mogłam na niego wyjechać.

Gdy potrzebowałam zabawy – dostawałam zaproszenia.

Życie w tu i teraz, to życie z uczuciem bogactwa. Bo gdy zaczniesz zwracać uwagę na to, że właśnie w tej jednej sekundzie niczego Ci nie brakuje, że masz wszystko czego Ci trzeba, poczujesz, że jesteś bogata.

I my jesteśmy cholernie bogaci. Wręcz obrzydliwie bogaci.

Mamy wszystko czego nam potrzeba. Rodziny, mieszkania, samochody, urlopy, pieniądze, dwie nogi i ręce, i głowę pełną marzeń. To jest prawdziwe bogactwo. Cała reszta to tylko dodatek do doświadczenia. Przyjemny, ale nadal dodatek.

LUKSUS

To moje ulubione słowo. Z czym się kojarzy? Cotygodniowe wizyty w salonie kosmetycznym/ fryzjerskim/spa. Droga biżuteria, buty i torebki. Wydawanie pieniędzy na każdą zachciankę. Ale czy to w istocie jest luksusem?

Ochhh, absolutnie.

Luksus to dla mnie moment, w którym nie muszę błagać szefa, by dostać wolne, gdy chcę zobaczyć występ córki.

To świadomość, że nie muszę wstawać o piątej rano i jechać półtorej godziny do pracy, by wrócić do domu późnym wieczorem, zmęczona jak koń po westernie.

To fakt, że mogę pracować na własnych warunkach i zasadach. To praca bez stresu, presji, wyścigu szczurów czy pogoni za tym, by słupki sprzedaży ciągle szły w górę.

Moim luksusem jest praca, w której spełniam swoje marzenia i marzenia moich klientów.

Luksusem jest to, że mogę w środku dnia zjeść ciepłą zupę, wyjść na spacer, zrobić sobie drzemkę, decydować o tym, jak wyglądać ma mój dzień, mieć przy sobie bliskich i cieszyć się zdrowiem. A to jest dla mnie znacznie cenniejsze.

Potrafisz docenić to co masz?

Na koniec tego roku mam więc do Ciebie pytanie. Czy czujesz, że Twoje życie jest pełne obfitości, bogactwa i luksusu? Czy doceniasz to, co masz tu i teraz?

I nie mówię tylko o zwyczajnym: “tak, jasne.” – na odczepnego. Bo często tylko nam się wydaje, że doceniamy to, co mamy. Ale prawda jest taka, że do wygody szybko się przyzwyczajamy i coś, co może być dla drugiej osoby niewiarygodnym szczęściem, dla nas jest normalnością i codziennością.

Czuć wdzięczność, to nie tylko euforia przez cały dzień, bo masz co jeść. Nikt nie chodzi uśmiechnięty od ucha do ucha, bo może kupić sobie chleb.

I nie o to chodzi, by ciągle zachowywać się jak ktoś, kto otrzymał drugie życie, ale o to, by wieczorem zasnąć z myślą, że ten dzień, był darem. Darem, w którym kolejny raz otrzymałaś szansę, by przeżyć ten dzień na nowo. Inaczej. Lepiej.

To nie był dla mnie łatwy rok.

Miałam wiele udanych momentów, ale też dostałam ogrom lekcji i przeszłam przez naprawdę ciężki emocjonalne czas. To nie jest tak, że wszystko w moim życiu jest cudowne i wspaniałe. Staram się być wdzięczna za wszystko, co otrzymuję, ale nie zawsze jest to proste.

Czasami zapominam o tym, jak wiele mam.

Czasami nie czuję, że na coś zasługuję.

Czasami nie mam sił, by ruszyć do przodu.

A czasami życie daje mi takie prezenty, że przepełnia mnie radość i szczęście.

Jednak w tym roku toczyłam w środku ogromną walkę sama ze sobą. Tak trudnego czasu nie miałam nigdy w życiu. To był czas mojej transformacji. Bardzo długiej i bolesnej.

A ponieważ bycie profesjonalistką jest dla mnie priorytetowe, nie wyobrażam sobie, by moje osobiste wyzwania odczuwali moi klienci. Więc tym bardziej, było to dla mnie ogromne wyzwanie, by mimo wewnętrznej walki, nadal robić projekty na najwyższym poziomie.

Najważniejsze było jednak to, żeby pozwolić sobie na odczuwanie tych wszystkich emocji. By ich nie wypierać, nie chować pod dywan i by być dla siebie wyrozumiałym. Ten czas był wyzwaniem nie tylko dla mnie, ale też dla moich najbliższych.

Jednak ich cierpliwość i wsparcie pomogło mi pójść dalej i docenić te małe chwile, gdy mogę wypić z mężem gorącą herbatę, urządzić wyścigi z córką o pierwszeństwo w łazience, położyć z mamą nową tapetę w salonie, spędzić kilka dni z przyjaciółmi z dala od codzienności, stanąć na scenie i zaśpiewać, i przede wszystkim – wrócić do siebie.

Bo, gdy w pełni akceptujesz siebie, taką jaką jesteś, bez względu na to ile masz i co posiadasz, jesteś po prostu w domu.

W grudniu zeszłego roku zaplanowałam sobie, czego chciałabym doświadczyć w 2022. Chciałam: pokonać swoje lęki, żyć w obfitości i być szczęśliwą. Plan wykonany w 100%. Patrząc z szerszej perspektywy odnoszę wrażenie, że ten rok był bardzo długą podróżą. Trudną i zarazem fascynującą.

Na nowy rok życzę Ci, byś doceniła to, co masz dzisiaj. Bo dzisiejszy dzień to luksus, wszystko co masz to bogactwo życia, a świat jest pełen obfitości, tylko zacznij ją dostrzegać.

Wszystkiego magicznego,
Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *