Rozwój osobisty

Co przyniesie nam rok 2026?

Wkraczamy w rok 2026 – czas pasji i niezależności, który premiuje prawdę oraz odwagę w porzucaniu starych rozwiązań. To Twój moment, by przestać czekać na idealne warunki i z pełną odpowiedzialnością sięgnąć po zmiany, na które świat jest już gotowy.

Ale zanim napiszę nieco więcej, cofnijmy się na chwilę w czasie.

Rok 2024 był jak moment, w którym ktoś nagle gasi światło w pokoju, który znasz na pamięć. Okazuje się jednak, że wcale go nie znasz. Że stałaś w nim latami, uśmiechałaś się, ogarniałaś, dowoziłaś, byłaś poukładana a pod stopami miałaś cienką taflę szkła.
I ona pękła. Nie dlatego, że była za słaba. Tylko dlatego, że iluzje mają termin ważności.

W 2024 wielu z nas zobaczyło rzeczy, których wcześniej nie chcieliśmy widzieć. W relacjach. W pracy. W sobie. W systemach, które miały „działać”, a bardziej przypominały prowizorkę trzymaną na taśmie. Prawda była jak drzazga – niby mała, a jednak bolała tak, że nie dało się udawać, że jej nie ma.

I było w tym coś okrutnego: z zewnątrz często „nic się nie działo”. Normalne życie. Obowiązki. Dom. Rodzina. Plan dnia. A w środku… w środku czułaś chaos.

Jakby ktoś zdjął z oczu filtr, który przez lata wygładzał rzeczywistość. Jakbyś pierwszy raz zobaczyła, że niektóre „muszę” to nie muszę, tylko lęk. Że niektóre „tak trzeba” to nie trzeba, tylko program. Że niektóre „jestem taka” to nie jesteś taka, tylko udawałaś by przetrwać.

Rok 2025 przyszedł jak pierwszy niepewny krok po długim śnie. Jeszcze niepewny. Jeszcze drżący. Jeszcze z myślą: „czy ja mam prawo żyć tak jak chcę?”. To był rok, w którym wiele osób zaczęło przymierzać nowe wersje siebie – jak ubranie w przymierzalni. Patrzysz w lustro i myślisz: czy to na pewno ja?… i jednocześnie czujesz: tak, to wreszcie ja!

Tylko że nowe nie zawsze wchodzi łatwo. Bo kiedy próbujesz być sobą, świat często testuje, czy naprawdę masz na to odwagę. Otoczenie lubi Twoją starą wersję. Tę, która nie stawia granic. Tę, która się dostosuje. Tę, która „nie robi problemów”. Nowa wersja jest… niewygodna. Zaczyna mówić „nie”. Zaczyna wybierać. Zaczyna słyszeć siebie.

I tu pojawia się ten moment, którego większość z nas nie lubi: przestajesz pasować.

Przestajesz pasować do rozmów, które kręcą się wokół narzekania. Do relacji, gdzie Twoja rola była ustalona dawno temu. Do miejsc, które karmią tylko Twoje ego, ale głodzą Twoją duszę. I chociaż brzmi to „rozwojowo”, prawda jest taka, że wtedy robi się samotnie.
Dlatego cieszę się, że wraz z nowym rokiem przychodzi nowa energia. 2026 nie przychodzi po to, żeby Cię jeszcze bardziej „przemielić”.

On przychodzi po to, żebyś wreszcie zrobiła porządek. Nie taki porządek, że wszystko ma być idealne. Tylko taki, że w końcu wiesz, co jest Twoje, a co nie. Co jest prawdą, a co tylko strategią przetrwania. Co jest miłością, a co przywiązaniem. Co jest celem, a co ucieczką.

Rok 2026 jest jak stawianie konstrukcji. Jak fundament. Jak decyzja: „nie chcę już żyć w trybie gaszenia pożarów”. To będzie rok ognia, odważnych i szybkich decyzji, pasji i niezależności. To rok, w którym Wszechświat nie będzie pytał czy jesteś gotowa na zmiany. Po prostu Ci je zafunduje (jeśli jeszcze przez nie nie przeszłaś). To rok prawdy, autentyczności i odpowiedzialności.

Jego energia pozwoli tym, który do tej pory nie mieli szansy przebicia się ze swoją prawdą i czystymi intencjami, wyjść do szerszego grona. Stare rozwiązania i narzędzia będą musiały ustąpić nowym a ludzie będą bardziej gotowi do zmian i wyjścia ze swojej strefy komfortu.

To będzie rok zdrowego realizmu. Realizmu, który nie zabija marzeń, tylko mówi: sprawdź, ile Cię kosztuje trwanie w starym. Bo my często nie odchodzimy od rzeczy, bo są złe. My odchodzimy dopiero wtedy, kiedy przestajemy mieć siłę płacić ich cenę. I 2026 ma w sobie tę energię dojrzałości, która sprawia, że widzisz czarno na białym ile kosztuje udawanie, ile kosztuje brak granic, ile kosztuje życie w trybie „kiedyś”.

W 2026 bardzo mocno będzie się też weryfikować wiarygodność – u ludzi, u liderów, w systemach, w relacjach. Nie poprzez słowa, ale poprzez czyny. I to może boleć, bo nagle widać, kto „mówi”, a kto „robi”. Kto chce zmian, a kto chce tylko brzmieć jak ktoś, kto chce zmian. Kto jest odważny w deklaracjach, ale nieobecny w działaniu. To jest moment, w którym przestajesz dawać się karmić obietnicą. Zaczynasz karmić się prawdą.

2026 to rok prób, testów, nieperfekcyjnych startów i błędów, które uczą szybciej niż sukces. To rok, w którym buduje się alternatywy: w sposobie pracy, w edukacji, w zdrowiu, w finansach, w prowadzeniu ludzi. Nie wszystko zadziała od razu. Ale w końcu przestaniemy udawać, że stare działa. Jednak nie to co się wydarzy na zewnątrz jest najważniejsze. Prawdziwa zmiana dzieje się w jednym miejscu: w Tobie.

Rok 2026 będzie miał jeden główny temat: sprawczość. Ale nie taka, gdzie musisz zaciskać zęby, żeby coś osiągnąć. Tylko sprawczość, która rodzi się z decyzji: już nie uciekam od siebie.

Bo kiedy przestajesz udawać, że jest dobrze, gdy nie jest…Kiedy przestajesz tłumaczyć cudze zachowania kosztem własnych granic…Kiedy przestajesz czekać na zgodę z zewnątrz…to nagle wracasz do punktu, który jest jednocześnie najprostszy i najtrudniejszy: jestem odpowiedzialna. Jestem gotowa wyjść ze strefy komfortu, bo zostanie w niej boli bardziej.

I może właśnie dlatego 2026 może przynieść coś, czego wielu osobom brakowało od lat: że znowu… chce Ci się chcieć. Nie dlatego, że życie stanie się łatwiejsze. Tylko dlatego, że przestaniesz żyć przeciwko sobie.

Jeśli jesteś w miejscu, w którym coś się kończy – i jeszcze nie wiesz, co się zaczyna to znak, że przestałaś godzić się na wegetację i otwierasz się na pełnię życia. I jeśli czujesz, że ten rok ma być o budowaniu – prawdziwym, spokojnym, konsekwentnym – to chodź. Nie po gotowe odpowiedzi ale po lepsze pytania, byś mogła wrócić do siebie.

Mała dygresja:
Styczeń i połowa lutego to jeszcze nie moment na wdrożenie nowych pomysłów w życie. To czas refleksji nad tym, co naprawdę chcę zostawić i co mi nie służy. To czas podsumowania zysków i strat, lekcji i nagród, prawdy i fałszu. Daj sobie jeszcze chwilę. Przyjdzie moment, gdzie będziesz gotowa ruszyć z pełną mocą. Nie przyspieszaj tego. Nie potrzebujesz falstartu.

Jeśli czujesz zagubienie lub przeciążenie — zapraszam na sesję mentalną 1:1.
Pomagam uporządkować myśli, usłyszeć siebie i odnaleźć własny kierunek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *